FANDOM


"Gdyby ktoś pytał, to początkowo wszystko wyglądało przezabawnie. „Śliniacy”, jak ich nazywaliśmy, czyli wszyscy w ostatnim stadium wścieklizny, mieli w dupie godzinę policyjną. Śliniacy nie wiedzieli nawet, że są chorzy. Większość zarażonych zauważała tylko, że z dnia na dzień chodzi coraz bardziej podkurwiona. Wiecznie nabuzowana i zrzędliwa. Ludzie zapisywali się na kursy panowania nad gniewem i brali inhibitory zwrotnego wychwytu serotoniny. Jeździli do ośrodków zen na medytacje albo łazili na terapię kognitywną, byle tylko poradzić sobie z narastającą agresją. Fundowali sobie bzdety w rodzaju nauki głębokiego oddychania i twórczej wizualizacji. A wszystko to i tak zmierzało do tego, że pewnego dnia wstawali nie tylko lewą nogą, ale budzili się z drgawkami, skurczami krtani, może nawet z częściowym paraliżem nóg – budzili się jako śliniacy. I wkrótce można ich było spotkać błąkających się chwiejnym krokiem po ulicach, niepomnych na kamery monitorujące, łamiących trwającą od ósmej poranną godzinę policyjną."